W ostatnim czasie przekaz medialny zdominowali dwaj panowie generalni i naczelni prokuratorzy : Seremet i Parulski. Zdominowali tak dalece, że w ogóle już nie wiadomo, kto i jakie „lody“ kręci za kulisami sceny, na której wymienieni panowie robią dobre miny do złej gry. Bo gra jest definitywnie zła, a jej wyniki z góry przesądzone.
Czym jednak w istocie zajmują się podległe tym panom prokuratury tak instensywnie, że aż zawdzięczamy im nadobecność na polskiej scenie?

Otóż cywilna prokuratura prowadzi dwa śledztwa. Jedno w kierunku niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych. Drugie - w sprawie ujawnienia tajemnicy śledztwa przez osoby, które miały dostęp do śledztwa jako pokrzywdzeni i ich pełnomocnicy.

Prokuratura wojskowa prowadzi postępowanie w podobnym zakresie w sprawie działania na szkodę śledztwa przez funkcjonariuszy wojska. W obu prokuraturach prowadzone są postępowania w kierunku ewentualnie nieumyślnego doprowadzenia do katastrofy w ruchu lotniczym wskutek niedopełnienia obowiązków lub przekroczenia uprawnień służbowych przez funkcjonariuszy kancelarii b. Prezydenta L.Kaczyńskiego i służb wojskowych. Problem, jaki to był lot jest już rozstrzygnięty. Była to sprawka funkcjonariuszy Kancelarii Premiera i MSZ. Do tej pory nie postawiono jednak żadnych zarzutów.
Wszystko to, co robi armia prokuratorów w mundurach i garniturach to są tzw. czynności w sprawie.Przy apatycznej bierności społeczeństwa wytwarzane są kafkowskie tomy papierów, które w zamyśle mają przykryć grubą warstwą makulatury Prawdę.
Nie wiem, jak Tobie, drogi Czytelniku, ale mnie od miesięcy nie daje spokoju w tym kontekście pytanie: gdzie są oskarżyciele posiłkowi? Nikt nigdy nie wspomniał, że tacy w sprawie „katastrofy“ istnieją. Tymczasem oskarżyciele posiłkowi to przecież instytucja zagwarantowana konstytucyjnie w każdym państwie prawa. Przy 96 ofiarach powinny zatem zgłosić się do obu prokuratur setki oskarżycieli posiłkowych. No, a jeśli nawet od osób starszych lub mniej wykształconych nie musimy tego oczekiwać, to mamy pełne prawo oczekiwać takiego kroku od osób posiadających swoich profesjonalnych, zapoznanych ze szczegółami prawnej dżungli, pełnomocników. Dlaczego nie podjęli tego kroku?
Dla wyjaśnienia -oskarżyciel posiłkowyjest jednym z filarów, podmiotów postępowania karnego. Może nim być prokurator pomocniczy, ale też sam pokrzywdzony. Pokrzywdzonym jest osoba fizyczna , osoba prawna lub jednostka organizacyjna, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo.
Oskarżyciel posiłkowy działa obok oskarżyciela publicznego lub zamiast niego. Jeżeli prokurator wniósł akt oskarżenia, wtedy pokrzywdzony może aż do czasu rozpoczęcia przewodu sądowego na rozprawie głównej złożyć oświadczenie, że będzie działał w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Oznacza to, że aż do rozpoczęcia rozprawy może on zdecydować się na popieranie oskarżenia osobiście, na prawach prokuratora.
Tymczasem, jak mi wiadomo, nikt z bezpośrednio pokrzywdzonych, a jest to krąg – powtórzmy- przynajmniej kilkuset osób i kilkudziesięciu instytucji, z takim wnioskiem dotąd nie wystąpił.

W wyjątkowych sytuacjach pokrzywdzony może nawet sam wnieść akt oskarżenia do sądu. Wtedy też występuje samodzielnie jako oskarżyciel w danej sprawie. Wniesiony przez oskarżyciela posiłkowego akt oskarżenia musi być wprawdzie sporządzony i podpisany przez adwokata, ale inne czynności nie wymagają profesjonalnej reprezentacji i osoba pokrzywdzona może (i powinna) je wykonywać samodzielnie
Oskarżyciel posiłkowy posiada prawo wglądu w dokumentację śledztwa. Może je aktywnie uzupełniać poprzez stawiane wnioski dowodowe.
Wiedza na ten temat należy w wykształceniu prawniczym do najbardziej podstawowej.
Zamiast zatem zgłaszać pretensje do obu prokuratur, wszyscy spośród osób pokrzywdzonych (ale i instytucji!), a przede wszystkim PRAWNICY z tego grona, a więc Jarosław Kaczyński, Marta Kaczyńska-Dubieniecka, Małgorzata Wasserman (pisałam niedawno tutaj) czy Małgorzata Gosiewska powinni już 21 miesięcy temuwystąpić z zawiadomierniem i wnioskiem o ściganie karne wychodząc z treści art. 240 pkt.1 KK, jak sugerowałam to pani Małgorzacie Wassermann, która – wedle jej własnych słów – dopuszcza w przypadku uśmiercenia jej Ojca zaistnienie wszelkich możliwych scenariuszy i sama nie czuje się bezpieczna.
Wystąpiłam do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta o sprawdzenie zaistnienia przestępstwa w przypadku Jacka Sasina (patrz tutaj), co jest jasne i oczywiste dla każdego posiadacza średniej wysokości IQ. Moje zawiadmienie zostało kompletnie zignorowane przez prokuraturę i za sprawą prokuratora Marcina Górskiego obrócone w szopkę. Ja jednak nie jestem osobą bezpośrednio pokrzywdzoną, bo choć zabito mi w niewyjaśnionych okolicznościach Prezydenta, jednak nie był on ani moim bratem, ani moim ojcem.
Jednakże wykazując inicjatywę i występując z zawiadminiem do prokuratora generalnego działałam w myśl art.240 paragraf 1. Tym samym wykonałam swój konstytucyjny obowiązek. Ile osób postąpiło podobnie?
Interesujące, że sprawy braku oskarżycieli posiłkowych nie podnosi mainstream medialny. Czy dziennikarze znają odpowiedź na to pytanie? A jeśli znają, to dlaczego się nią z narodem nie podzielą? Zamiast tego raczą nas ckliwymi wywiadami z rodzinami ofiar, co wygląda na to, czym istotnie jest – na odwracanie uwagi opinii publicznej.
Na licznych forach gazetowo-telewizyjno-internetowych intensywnie dyskutuje się "pytania i tematy" nie mające wiele wspólnego z rzeczywistym materiałem dowodowym (którego Polska dotąd nie posiada) i obowiązującą procedurą karną.
Proszę zapoznać się z treścią art. 240 kk (paragrafy 1 i 2) Nakłada on obowiązek na każdego w Polsce, nie tylko na funkcjonariuszy publicznych i członków rodzin, wystąpienia z zawiadomieniem o możliwości popełnienia przestępstwa. Warunkiem jest "uzasadnione podejrzenie" zaistnienia czynów wskazanych w art. 148 w odniesieniu do 96 ofiar, wobec którego istnieje obowiązek wystąpienia z zawiadomieniem prokuratury przez każdego obywatela RP rozumirjącego znaczenie nakazu zawartego w art. 240 KK par.1. A podejrzeń nam od prawie dwóch lat nie brakuje. Nie możemy zatem udawać, że paragraf 240 KK nie istnieje! Zasypmy prokuratora Seremeta wnioskami! Niech wreszcie panowie prokuratorzy potraktują nas, czyli Naród polski oraz swoje funkcje państwowe poważnie.
Oczekuję także, że pan prezes PiS i ex-premier Jarosław Kaczyński i jego bratanica zamiast popierać z błękitnymi oczami podejrzanego Jacka Sasina, wyjaśnią nam w najbliższych wywiadach prasowych, dlaczego dotąd nie skorzystali ze swojego fundamentalnego prawa i nie ubiegali się o status oskarżyciela posiłkowego. Tyle są nam bezsprzecznie winni.


PS: Pod tym linkiem znajduje się wykaz praw pokrzywdzonych: